Zapomniane warzywa i owoce

Spożywanie warzyw i owoców jest bardzo korzystne dla zdrowia. Zawierają one cenne witaminy, sole mineralne, błonnik i enzymy. Właściwości te zawdzięczają wysokiemu poziomowi przeciwutleniaczy, czyli witaminy E oraz selenowi i manganowi, które naprawiają szkody wyrządzone przez wolne rodniki. Istnieje wiele produktów, które kiedyś chętnie jadano, a dziś są zapomniane.

Po jakie zapomniane warzywa warto sięgnąć?

Topinambur był w Polsce jadany już w XVII wieku, a podawano go wtedy z sosem na bazie rosołu z masłem i cytryną. Propagatorki jarskiej kuchni polecały go ze względów zdrowotnych i przygotowywały smażony, w tym panierowany w jajku i bułce czy lanym cieście, zapiekany z parmezanem, sosem pomidorowym, głogowym lub grzybowym. W XX wieku bulwy przegrały jednak z ziemniakami. Popularnym kiedyś warzywem był jarmuż, po który obecnie sięgamy coraz częściej. W XVII w. soku z jarmużu używano do farbowania na zielono kołacza migdałowego. W XVIII i XIX w. był przygotowywany podobnie jak szpinak: blanszowany, duszony, przecierany i podlewany śmietaną. Wśród nieco zapomnianych warzyw wymienić należy karczochy, które rosły w Polsce już kilkaset lat temu. W XIX w. karczochy stanowiły głównie wykwintny dodatek, składnik sałat podawanych podczas wystawnych śniadania i obiadów. Jadano je z zimnymi sosami, ale też na ciepło z sezonowymi warzywami, np. bobem. Wspomnieć należy również o pasternaku, który w XVIII wieku występował koło marchwi jako nieodłączny składnik staropolskich zup i bardzo gęstych sosów. Dzisiaj piecze się go z przyprawami, robi czipsy albo zupy kremy. Salsefia i wężymord to warzywa, które znano już w starożytności, a z czasem trafiły do Europy Środkowej. Przyrządzano je jak szparagi: w sosie holenderskim, beszamelu, smażone i panierowane, w cieście naleśnikowym. Jedna z przedwojennych propagatorek warzyw opisując zastosowanie salsefii i scorzonery podkreślała, że są pożyteczne dla organizmu i smaczne, jeśli dobrze przyrządzone.

Nie tylko warzywa. Owoce, o których zapomnieliśmy

Owoce jarzębiny to nie tylko idealny materiał na korale, ale także cenne źródło karotenu, którego zawierają dwa razy więcej niż marchew. Jarzębina kryje też w sobie dużo witaminy C, E, P, K, PP. Surowe owoce są niejadalne i gorzkie ze względu na zawartość kwasu parasorbowego, dlatego najlepsze zbiory to te po kilkudniowych przymrozkach. Owoce trzeba przemrozić kilka dni w lodówce lub poddać obróbce termicznej, np. blanszowaniu, a następnie dodać do wzmacniającej herbaty. Sięgnijmy również po pigwowiec. Owoce pigwowca japońskiego są żółte i bardzo aromatyczne, mają średnicę 2–5 cm. Zawierają dużo witaminy C i pektyn. Nie nadają się do jedzenia tuż po zerwaniu, wymagają przetworzenia. Używa się ich do przygotowania konfitur, dżemów, nalewek i galaretek. Po morwę białą powinny sięgnąć szczególnie osoby, które cierpią na choroby wrzodowe żołądka i dwunastnicy. Warzywa i owoce powinny stanowić podstawę naszego jadłospisu. Sięgnijmy po nieco zapomniane produkty, które są cennym źródłem witamin i mikroelementów.